Defiance – odcinek 1 i 2


DefiancePrzyznam, że nie miałem w planach oglądania tego tworu, bo pierwsze zdjęcia i zwiastuny pachniały mi Star Trekiem, czyli masą ras, które przypominają ludzi różniąc się tylko fizjonomią. Dobrze, że zwalczyłem to uczucie, bo Defiance zapowiada się na dobrą zabawę.

Serial rozgrywa się w niedalekiej przyszłości na powierzchni Ziemi. Nie jest to jednak planeta, którą znamy i kochamy. Pewnego dnia orbita zaroiła się od statków obcych, których kosmiczny eksodus skierował ich nieszcEdytujzęśliwie do naszego zakątka kosmosu. Nieszczęśliwie, bo na pokładach były urządzenia terraformujące, które po tajemniczej eksplozji, która zniszczyła statki obcych, przerobiły nasz glob na coś zupełnie odmiennego.

Trzydzieści trzy lata po tym wydarzeniu orbita zasłana jest tysiącami wraków, które co jakiś czas spadają na powierzchnię. Z odzysku kosmicznych technologii żyją główni bohaterowie tej opowieści – Nolan (człowiek, który pamięta jeszcze normalną Ziemię) i wychowana przez niego Irisa z rasy Irathient. Ich wprowadzenie jest świetne i prawdopodobnie jest to też jedyny nie powielający schematów element pilotażowego, podwójnego odcinka.

Później mamy klisze z każdego znanego dotąd serialu i filmu. Nie przeszkadza to jednak w dobrej zabawie. Bo cóż z tego, że jedna z ras przypomina wampiro-emo-elfy, inna przerośnięte małpy, a jeszcze inna wężo-jaszczurki. Do tego scenarzyści nie krępują się i kreślą wszystko grubą kreską, nie bawiąc się w specjalne subtelności. Jednych może to razić, dla drugich będzie to tylko element szybkiej kreacji świata. A ten poskładano z wielu fantastycznych elementów.

Mamy tu wszystko co kochamy w SF – statki kosmiczne, obce technologie, obcych (tak różnych, a jednocześnie tak podobnych), postapokalipsę, romanse, mordobicia, strzelaniny, bitwy, paskudne stwory rodem z koszmarów i jeszcze na dokładkę jakąś większą tajemnicę, która nie jest celem samym w sobie. To wybuchowa mieszanka, ale twórcy postawili na rozmach. Dzieje się dużo, szybko i na szczęście z dużym poczuciem humoru.

Aktorstwo też jest całkiem przyzwoite ze szczególnym naciskiem na Julie Benz (hubba hubba hubba), którą pamiętają wszyscy fani Dextera. Zresztą chyba wszystkie role kobiece są świetnie obsadzone. Cieszy też główny bohater, grany przez Granta Bowlera. Bohater czasów wojen, twardy, cyniczny, a jednocześnie troskliwy i czarujący, gdy zaistnieje taka potrzeba. Jest taki jaki powinien być główny bohater – da się lubić.

Seria ma olbrzymi potencjał. W tak naszkicowanych realiach można poprowadzić praktycznie każdy rodzaj historii i aż się prosi o spin-offy np. o czasach wojen, terraformingu czy eksodusu obcych z ich rodzinnych systemów.

Poza serialem jest też gra MMO (czyli gatunek, którego nie dotykam nawet grubym kijem), która podobno ulega zmianom w miarę, jak emitowane będą kolejne odcinki. To bardzo ciekawy pomysł, jestem ciekaw co z niego wyniknie.

Zainteresowanych tym światem odsyłam na stronę serialu i gry, to prawdziwa kopalnia informacji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: