Expendables 2 (Niezniszczalni 2)


exp2Pierwsza część Expendables nie rzuciła mnie na kolana, choć muszę przyznać, że świetnie się przy niej bawiłem. Dlatego z chęcią sięgnąłem po sequel. I zostałem rozjechany, powalony na łopatki, zgnieciony, wymięty i absolutnie rozkochany. Dla mnie to film przynajmniej dekady!

Zaczęło się od wielkiego kopa. Już sama pierwsza sekwencja zawierała dość akcji, aby naładować dziesięć innych filmów. Czego tam nie było?! Walka w pojazdach, walka poza pojazdami, mordobicie z patelniami, taranowanie helikoptera motocyklem, snajperzy, wybuchające wszystko z głowami włącznie. Z każdą sekundą czułem się coraz lepiej. Klaskałem w dłonie widząc jakąś szczególnie udaną akcję, chichotałem słysząc czerstwe jak Karol S. dowcipy i wołałem „więcej”.

Już w trakcie tego wstępu zauważyłem, że twórcy pozostali wierni duchowi lat 80. W tej produkcji nie zobaczycie ani jednego matriksowatego bullet-time, żadnych fikuśnych kamer latających za kulami w zwolnionym tempie, spowolnień akcji, rentgenów kręgosłupa – tak jakby ledwie wczoraj na ekranach debiutował pierwszy Rambo. Coś wspaniałego. Czysty powrót do korzeni.

A potem było tylko lepiej. Wielokrotnie musiałem przerywać seans, bo nie mogłem się podnieść z podłogi próbując złapać oddech powalony atakiem śmiechu. Piszący dialogi powinien dostać jakąś nagrodę, bo to co wywinął to jest absolutne mistrzostwo, które w turnieju miłośników sucharów zdobyłoby grand prix z wyróżnieniem i kotylionem. Dość powiedzieć, że pada tu najbardziej epicki dialog w historii kina akcji między Brucem Willisem, a Arnoldem Schwarzeneggerem. Moja małżonka zastanawiała się czy wołać już do mnie pogotowie, bo nie mogłem złapać oddechu, a łzy leciały mi jak grochy przez dobry kwadrans.

Najlepsze jest to, że sami aktorzy od początku do końca byli świadomi konwencji i bawili się nią na każdym kroku. Wejście Chucka Norrisa to instant classic. Greps na grepsie, non-stop suchar, a do tego fantastyczna reżyseria strzelanin i mordobić. Wszystko posypane odpowiednią warstwą patosu tworzy mieszankę wybuchową. To esencja tego czym powinien być film akcji. Niedościgniony wzór. Matka po prostu!

Oczywiście w swym zachwycie przesadzam straszliwie, ale nic nie poradzę na to, że od pierwszej do ostatniej minuty bawiłem się doskonale i czułem się, jakbym siadł nad kasetą VHS z Commando. Wszystko jest cudownie przerysowane, a przemoc wylewa się z ekranu na każdym kroku.

Ten film obejrzę jeszcze nie raz, odkrywając coraz to nowe smaczki i niecierpliwie będę czekał na część trzecią, bo że powstanie wiemy już od dawna.

P.S. Dopiero po tym filmie zorientowałem się, że Dolph Lundgren, człek o obliczu nieskażonym inteligencją, jest absolwentem MIT! Jak te pozory mogą mylić, a ile dodatkowej głębi zawiera scena w kopalni! Muszę to obejrzeć jeszcze raz.

2 Responses to Expendables 2 (Niezniszczalni 2)

  1. Altaville pisze:

    Mi najbardziej podobała się scenka z miasteczka gdzie Sly mówi „Jesteśmy Amerykanami” i komentarze pozostałych członków grupy🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: