Louve – tom 1, Raissa


Uniwersum Thorgala doczekało się kolejnego, obok opowieści o Kriss de Valnor, pobocznego komiksu. Tym razem skupiono się na córce Thorgala i AariciiLouve.

Pierwszy tom nowej serii wpisuje się w schemat znany z odcinków o młodości Thorgala i Aaricii. Mamy więc młodocianą bohaterkę, która podobnie jak jej ojciec w dzieciństwie, musi walczyć z powszechnym brakiem akceptacji. Jednocześnie, z racji swego dość niecodziennego urodzenia, potrafi komunikować się ze zwierzętami. Louve, bo o niej tutaj mowa, próbuje zdobyć umiejętności potrzebne do przeżycia, co nie jest zadaniem szczególnie łatwym. Trudno bowiem upolować na obiad coś, z czym przed chwilą prowadziło się konwersację.

Oczywiście buntownicza i niezależna postawa Louve sprowadza na nią kłopoty. Głównym ich prowodyrem jest syn wodza wioski, w której obecnie zamieszkuje Aaricia i Louve (pamiętamy, że Thorgal włóczy się po świecie w poszukiwaniu swojego nieślubnego dziecka, a Jolan zgłębia tajniki Czerwonej Magii). Dość powiedzieć, że kłopoty nawarstwiają się, aż do mocnego finału, który otwiera drogę do nowych przygód w dziwnej baśniowej krainie.

Miłośnicy uniwersum na pewno poczują się tutaj jak w domu. Wszystkie elementy, które stanowią o jego sile, pojawiają się także tutaj. Przygotowane przez Romana Surżenko rysunki nawiązują do najlepszych tradycji realistycznych ilustracji Rosińskiego, ale bez jego malarskiego manieryzmu. Dla jednych będzie to atut, inni z kolei mogą czuć się rozczarowani. Scenariusz przygotował niejaki Yann. Po pierwszym albumie ciężko wyrokować czy sprostał zadaniu, ale narracja wydaje się dość płynna, a zasugerowane wątki na tyle interesujące, że chętnie zapoznam się z kolejnymi odsłonami serii.

Tom pierwszy Louve edytorsko prezentuje stały, wysoki poziom, do którego zdążył nas już przyzwyczaić Egmont. Podobnie jak w przypadku pozostałych komiksów z uniwersum Thorgala do wyboru otrzymaliśmy wersję w miękkiej i twardej oprawie. Słowem, dla każdego coś miłego.

Komiks nie zapadł mi szczególnie w pamięć, ale nie wywołał też znudzenia czy niesmaku. Czasy kiedy czytałem wszystkie tomy Thorgala po „naście” razy minęły już bezpowrotnie, ale ciągle żywię do nich sentyment. Dlatego będę wypatrywał kolejnych tomów Louve.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: