Terra Nova – seria 1, odcinki 1-8


Zasypany falą krytycznych opinii z lewa i prawa byłem gotowy spisać serial Terra Nova na straty. Popełniłbym jednak fatalny błąd, bo straciłbym naprawdę sympatyczny serial, który prawie idealnie trafia w moje gusta.

Zacznijmy jednak od początku. Terra Nova była zapowiadana jako nowa jakość w tworzeniu seriali. Olbrzymi budżet, intrygujący pomysł i czający się za projektem Steven Spielberg – te elementy rozpaliły wyobraźnię oglądaczy. Być może w tym należy upatrywać fali krytyki, która posypała się już po pierwszym odcinku.

Serial przenosi nas w nieodległą przyszłość (dokładniej rok 2149), gdy nasza kochana planeta jest już totalnie wyniszczona i zmienia się w toksyczną pustynię, gdzie życie staje się praktycznie niemożliwe. Z pomocą przychodzi jednak pewne odkrycie naukowe, dzięki któremu możliwa staje się jednostronna podróż w odległą przeszłość – 80 milionów lat – gdy nasz glob był zamieszkiwany przez potężne gady.

W przeszłość wysyłane są kolejne ekipy kolonistów, którzy próbują zbudować przyczółek ludzkiej cywilizacji. Już sam ten motyw wydaje się ciekawy, a scenarzyści okrasili go jeszcze wewnętrznymi konfliktami i ubrali w kilka warstw tajemnic. No i są jeszcze dinozaury – krytycy marudzą, że mało i słabo zrealizowane. W tym wszystkim odnajduje się rodzina Shannonów, która miała więcej niż jeden powód, aby stawić czoła zębatym gadom niż pozostać w skazanej na zagładę przyszłości.

Kolonią, która nosi nazwę Terra Nova, dowodzi niejaki Nathaniel Taylor, grany przez Stephena Langa. Ta postać jako żywo przypomina, poniekąd dzięki osobie aktora, postać z Avatara i jest to zapewne kolejne pole krytyki dla przeciwników serialu. Generalnie aktorstwo stoi na przeciętnym poziomie, ale nie ma też elementów, które drażnią.

Myślę, że najwięcej emocji wywołuje pewne niezdecydowanie twórców, do kogo kierować serial. Z jednej mamy kawałki męskiego kina, z drugiej rodzinnej rozrywki, a jeszcze na dokładkę niektóre wątki żywcem przypominają film dla młodzieży. To wszystko w fantastycznym sosie może wywoływać niestrawność – ale nie u mnie.

Przyznaję bez bicia, że Terra Nova bardzo mi się podoba. Lubię taką mieszaninę stylów, a do tego intrygują mnie tajemnice, których w serialu jest bez liku. Co prawda część została już wyjaśniona, ale ciągle pozostało mnóstwo sekretów do odkrycia. Widzę też potencjał tkwiący w materiale i z pewnością będę śledził przygody mieszkańców tej prehistorycznej kolonii.

Warto wspomnieć jeszcze o efektach specjalnych i muzyce. Te pierwsze przez wielu były określane, jako fatalne, choć osobiście nie mam do nich specjalnych zastrzeżeń. Mogą się podobać. Natomiast muzykę mogę polecić z czystym sumieniem każdemu. Brian Tyler stanął na wysokości zadania i stworzył charakterystyczny motyw przewodni, który zapada w pamięć.

Z mojego punktu widzenia Terra Nova to wyjątkowo smakowity kąsek dla miłośników niewymagającego myślenia wieczornego odpoczynku. Jako taki sprawdza się idealnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: