Peter Watts – Rozgwiazda


Peter Watts stał się dla mnie wyznacznikiem doskonałej lektury. Do dziś pamiętam piorunujące wrażenie, jakie wywarła na mnie powieść Ślepowidzenie. Niczym błysk w ciemności, powróciło stare dobre science-fiction, z naciskiem na science. Nie inaczej jest w przypadku Rozgwiazdy.

Pytani o wydanie poprzednich powieści Wattsa wydawcy odpowiadali, że nie będą wydawać jego słabszych utworów. Mowa tutaj o trylogii ryfterów, którą rozpoczyna powieść Rozgwiazda. Co prawda wszystkie książki autor udostępnia za darmo, ale i tak liczyłem na ich polskie wydanie. Podchodziłem do powieści z pewną obawą, ale po zakończonej lekturze mogę śmiało powiedzieć, że słabsze w wykonaniu Wattsa to górne stany prawie całej reszty.

Akcja Rozgwiady toczy się w bliżej nieokreślonej, choć bliskiej, przyszłości w atramentowej czerni morskiego dna. Jej bohaterami są ryfterzy – ludzie przystosowani do przebywania na olbrzymich głębokościach przy ekstremalnych ciśnieniach. Ekstremalne warunki i ciągłe zagrożenie życia powodują, że do tej pracy nie nadają się osobnicy klasyfikowani przez społeczeństwo jako „normalni”. To otchłań, w której najlepiej radzą sobie jednostki aspołeczne, w ten sposób spłacając swój dług wobec reszty ludzkości.

Niezwykły dobór bohaterów to nie jedyny atut powieści. Mamy więc samą otchłań i ponurą wizję przyszłości ziemi, którą Watts roztacza jakby mimochodem, między kolejnymi perypetiami ryfterów. Wszystko poparte jest rzetelną wiedzą, choć autor sam przyznaje, że w wielu miejscach zastosował uproszczenia i popełnił błędy. Jednak świadomość tychże plasuje Wattsa znacznie wyżej niż przeciętnych znakotłuków.

Obawiałem się, że powieść przytłoczy mnie atmosferą, ale autor z zaskakującą łatwością unika miażdżenia czytelnika zaskakując bogactwem formy i świeżością pomysłów. Nie unikając kontrowersyjnych tematów tworzy literaturę, która wywołuje zaciekawienie i wciąga do ostatniej kropki. A przecież to dopiero pierwszy tom trylogii. Pozostaje mieć nadzieję, że nowe na rynku wydawnictwo ArsMachina utrzyma się na tyle długo, aby wydać pozostałe.

W recenzjach powieści, na które natknąłem się w sieci i prasie, powraca niczym mantra stwierdzenie o błędach redakcyjnych. Powiedzmy sobie otwarcie – są. Jednak nie ma ich na tyle dużo, a przynajmniej nie na tyle dotkliwych, aby psuły lekturę. Należę do osób wyczulonych na tego typu wpadki, ale Rozgwiazda nie powodowała szczękościsku. Może być też tak, że zatopiony w lekturze nie zwróciłem na nie uwagi.

Rozgwiazda to doskonała lektura dla wszystkich, którzy pamiętają jeszcze czasy, w których science-fiction miało jeszcze coś wspólnego z pierwszym członem swej nazwy. Jest to też powieść znacznie mniej wymagająca od doskonałego Ślepowidzenia. Nie umniejsza to jednak jej jakości. Polecam z całego serca – ja nie żałowałem ani chwili.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: