Harry Potter and the Deathly Hallows: Part II


Druga część ekranizacji Harry Potter and the Deathly Hallows powinna nosić tytuł Harry Potter and the Crappy 3D. Fatalne nałożenie efektu trójwymiarowości psuje przyjemność z obcowania z tym naprawdę dobrym dziełem. Dawno nie wyszedłem z kina tak wkurzony.

Nareszcie nadeszło zwieńczenie trwającego dekadę fenomenu. Dokończenie ekranizacji ostatniej części kultowej serii książek jest dziełem monumentalnym. Dobre, choć nie stroniące od uproszczeń i dość drastycznych zmian, przełożenie treści na scenariusz, przyzwoite aktorstwo, doskonałe efekty specjalne oraz fenomenalna muzyka składają się na obraz prawie idealny. O ile nie wybierzemy wersji 3D, która skutecznie tłamsi wszelkie pozytywne wrażenia i wywołuje niesmak.

Harry Potter and the Deathly Hallows: Part II jest ofiarą idiotycznego trendu polegającego na przenoszeniu wszystkich filmów w modną technologię 3D. Sęk w tym, że przenoszenie następuje już po nakręceniu w procesie postprodukcji, czego efektem jest straszliwe zaciemnienie obrazu, pogłębione dodatkowo przez prymitywne (bo pasywne) okulary 3D rozdawane w kinach. W rezultacie na ekranie widzimy ciemność, w której majaczą jakieś szarawe zmazy, a drugiego planu nie da się praktycznie dojrzeć. W zasadzie chwilami ma się wrażenie uczestnictwa w słuchowisku, bo na ekranie NIC #$%@# NIE WIDAĆ! Jeżeli jeszcze nie widzieliście filmu, to wybierzcie się na wersję 2D, wrażenia będą dużo lepsze. Jeżeli na ekranie, za przeproszeniem, gówno widać, to nie poprawia tego odczucia fakt, że jest trójwymiarowe.

Jad wylany, czas na pozytywniejsze wrażenia. Zacznijmy od scenariusza. Widać, że film kierowany jest do osób, które sagę znają i pamiętają poprzedni film. Bez żadnego streszczenia dotychczasowych wydarzeń jesteśmy rzucani na głęboką wodę. To dobrze, bo film unika niepotrzebnych dłużyzn. Akcja pędzi i jest dość wiernym odbiciem powieści. Największe zmiany pojawiają się w czasie bitwy o Hogwart. Zupełnie inaczej przedstawiona jest np. scena ostatecznego starcia Harry’ego i Voldemorta. Czy to źle? Moim zdaniem nie, bo film rządzi się swoimi prawami, a zmiany są ukłonem w stronę widzów, którzy nie czytali powieści lub nie pamiętają jej za dobrze. Uważam też, że twórcom udało się doskonale przekazać złożoność postaci Snape’a, to chyba jedne z najbardziej poruszających scen w całym filmie.

Skoro zahaczamy już o tę tematykę, to pora wspomnieć o aktorstwie. Widać, że obsada dorosła wraz z filmem i doskonale radzi sobie z niuansami fabuły. Alan Rickman to pierwsza liga, podobnie jak i Maggie Smith. Cudowna jest też ewolucja Matthew Lewisa, który świetnie pokazał rozwinięcie postaci Neville’a Longbottoma. Reszta towarzystwa trzyma poziom powyżej średniej, co w zupełności wystarcza. Nie ma tu ról godnych Oskara, ale nie ma też kandydatów do Złotych Malin.

Czas na wizualia. W chwilach, w których 3D pozwoliło mi cokolwiek zobaczyć, było naprawdę świetnie. Strażnicy Hogwartu, walki na różdżki, miotanie zaklęć czy lot na smoku, na pewno wryją się w pamięć – tym, którzy dali radę je dojrzeć w ponurej szarości efektów. Rozumiem ten zabieg, który miał na celu pokazanie mrocznej opowieści, ale trochę więcej kolorków na pewno by nie zaszkodziło.

Zwróciłem też uwagę na muzykę, którą ku memu zaskoczeniu, komponował nieznany mi dotąd bliżej Alexandre Desplat. Trzeba przyznać, że już od pierwszych taktów podobało mi się to co słyszałem. Zgrabne połączenie pompatycznych dźwięków z chórami i delikatnymi motywami powodowało, że w każdej chwili ścieżka dźwiękowa idealnie uzupełniała obraz. Na pewno będę chciał ją przesłuchać w oderwaniu od filmu, aby przekonać się czy broni się także samotnie.

Harry Potter and the Deathly Hallows: Part II, to godne zakończenie sagi. Nie zawodzi praktycznie pod żadnym względem, może z wyłączeniem niepotrzebnego 3D. Gdyby nie ten element byłbym całkowicie usatysfakcjonowany seansem.

2 Responses to Harry Potter and the Deathly Hallows: Part II

  1. Zgadzam się. Trójwymiar jest w filmie totalnie niepotrzebny. Całość jest bardzo ciemna, a same okulary znacznie przyciemniają obraz. Jeśli zaś chodzi o Desplata, skomponował rewelacyjną ścieżkę do Benjamina Buttona i Pana Lisa.

  2. filmy pisze:

    Niestety takie teraz są oczekiwania jeżeli coś nie jest 3D to spadnie oglądalnośc

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: