Flashpoint – seria 4, odcinek 1 „Personal Effects”


Flashpoint to jeden z moich ulubionych seriali i zdecydowanie najlepszy spośród wszystkich „policyjniaków”, które miałem okazję oglądać. Właśnie rozpoczęto emisję czwartej serii tej wyjątkowej produkcji. I choć odcinek zapowiadał się na wyjątkowo ostry, to daleko mu do szczytów serii.

Zanim przejdę do omówienia dramatycznych wydarzeń, chwila krótkiego wstępu. Flashpoint opowiada o działaniu fikcyjnej jednostki kanadyjskiej policji Strategic Response Unit (uroczy dla polskiego widza skrót SRU) działającej w Toronto. W przeciwieństwie do amerykańskich mięśniaków ze SWAT, głównym celem SRU jest doprowadzenie do pokojowego rozwiązania konfliktu. Choć wszyscy w oddziale przeszli szkolenie antyterrorystyczne, to największy nacisk kładziony jest na umiejętności negocjacyjne. To wielka siła tego serialu, gdzie odcinki „gun blazing” trafiają się naprawdę rzadko.

Przejdźmy zatem do początku nowego sezonu. Poprzedni kończył się wielkim cliffhangerem, gdy po brutalnym przesłuchaniu przez psychologa wojskowego, drużyna SRU stanęła na krawędzi rozpadu. Jadący do rodzącej żony Ed Lane (grany przez znakomitego Hugha Dillona) zostaje postrzelony przez, wydawałoby się, szaleńca. I w tej właśnie chwili wracamy do akcji. Ed z połamanymi żebrami (wybiegał z pracy w kamizelce kuloodpornej, co uratowało mu życie) i przestrzeloną ręką trafia do szpitala, gdzie odmawia poddania się operacji, aby tylko towarzyszyć żonie.

Reszta zespołu, tymczasowo dopuszczona przez psychologa do działań, rozpoczyna poszukiwania sprawcy całego wydarzenia. Okazuje się, że sprawa ma drugie dno, a Ed znalazł się po prostu w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie. To właśnie ten punkt (Flashpoint) jest elementem wyjściowym dla całej układanki i struktury odcinka.

Kolejny raz SRU staje na wysokości zadania i wbrew sobie ratuje przypartego do muru napastnika przed samobójstwem. Obserwujący akcję psycholog i szef policji decydują, że jednostka nie zostanie rozwiązana. Stawiane są jednak pewne warunki, których dotrzymanie będzie naprawdę trudne i stanowić będzie wątek spajający w całość czwartą serię.

Choć odcinek bardzo mi się podobał, to uważam, że daleko mu do szczytowej formy serii. Jednak nawet w tej formie bije na łeb 3/4 innych seriali policyjnych jakie znam. Pokazanie ludzkiej strony działań obu stron (policji i przestępców), a także istnienia drugiego dna każdej sprawy powoduje, że trochę inaczej spoglądamy na pewne wydarzenia. Jeżeli ktoś lubi klimaty policyjne powinien zainteresować się Flashpoint. To górna półka tego gatunku, odbiegająca od utartych amerykańskich schematów. Naprawdę warto.

One Response to Flashpoint – seria 4, odcinek 1 „Personal Effects”

  1. Marcia pisze:

    I actually speculate why you labeled this specific article, “Flashpoint – seria 4, odcinek 1 Personal Effects Recenzje i opinie z pogranicza”.

    Anyway I really admired the post!Thank you-Louise

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: