Transformers 3 (Transformers: Dark of the Moon)


Zgłupiałem doszczętnie. Po straszliwym mentalnym gwałcie, jakiego dokonało na mnie Transformers 2, zdecydowałem się wybrać na Transformers 3. Wszystkie opinie, które rzuciły mi się w oczy mówiły, że nie jest tak źle, jak było. Bo po prostu gorzej już w zasadzie być nie mogło. Poszedłem, obejrzałem, zresetowało mi mózg.

Żeby nie było żadnych wątpliwości – świetnie się na tym filmie bawiłem. Dzielnie przyjąłem na klatę wiadra patosu, a z rozdmuchaną długością produkcji poradziłem sobie robiąc tylko jedną przerwę w mniej ważnym momencie filmu (przez 5 minut nic nie wybuchało). Zniosłem też konieczność założenia okularów 3D, choć uważam, że film mógłby się bez tego ustrojstwa spokojnie obejść.

Scenariusz… stop. Nazywanie tego co przygotowano w trzeciej części Transformers scenariuszem to zdecydowane nadużycie. Lepszym określeniem będzie scenopis. Rzeczony scenopis zakłada, że na księżycu (na jego ciemnej stronie, która jest też jasną stroną, bo twórcy zapomnieli, że nasz satelita cały czas pokazuje nam tę samą stronę) rozbiło się jakieś prastare ustrojstwo Autobotów zawierające ultra-hiper-z-nosa technologię, która mogła, ale nie musiała ocalić Cybertron.

Wrak leży tam już od lat 60. XX wieku i to między innymi był powód, dla którego zdecydowano się na załogowy lot na księżyc. Dalej jest już tylko gorzej, bo ktoś próbował nadać sens tej historii. Był to pomysł durny, bo totalną rozpierduchę próbowano zlepić wątkiem fabularnym. Równie dobrze mogły być same sceny walki, bo fabuła nie trzyma się kupy w żadnym miejscu i wygładza widzom fałdy mózgowia. Generalnie chodzi o to, żeby roboty mogły się efektownie nawalać.

W tym wszystkim pojawia się po raz kolejny Shia LaBeouf. Nazwisko kojarzy mi się z kawałem surowej wołowiny i równie dobrze to właśnie ona mogłaby grać jego rolę. Przypuszczam, że krwisty stek jest lepszym aktorem usiłując udowodnić, że nie zapcha nam tętnic cholesterolem, niż Shia udający niedocenianego i porzuconego na los pastwy młodzieńca poszukującego pracy.

Jestem bardzo, ale to bardzo zadowolony, że w Transformers 3 nie zobaczyłem już Megan Fox. W drugiej części w scenach bieganych (w tych filmach ludzie głównie biegają i wrzeszczą) jej latający biust roztrącał na boki po równi Autoboty i Decepticony. Tym razem jako piękność u boku wołowiny wystąpiła Rosie Huntington-Whiteley. Niestety w 3D pokazano jedynie jej, całkiem zgrabne, pośladki. Widocznie na piersi film ma zbyt niską kategorię wiekową. Aktorka z niej raczej marna, ale w bieganiu przez ruiny na szpilkach, zdobyłaby Grand Prix.

Gdyby nie epizodyczne role Johna Malkovicha, Alana Tudyka i Johna Turturro w filmie nie byłoby wcale aktorstwa. Nawet oni nie ratują tego pokazu, ale przynajmniej można się uśmiechnąć. Miłym akcentem dla miłośników podróży kosmicznych jest też gościnny występ Buzza Aldrina.

Przejdźmy do tego co tygrysy lubią najbardziej. Efekty. Ten film to w zasadzie jeden wielki efekt specjalny. Są może ze dwie chwile, gdy twórcy dają nam odetchnąć, ale generalnie jest to przewalająca się przez ekran orgia komputerowych efektów specjalnych, za którym moje oczy po prostu nie nadążają. Do tego wykonane są naprawdę wyśmienicie, bo nie odczułem ich sztuczności – mogłem uwierzyć, że wielkie roboty rozwalają w drzazgi Chicago. Towarzyszyła temu radośnie pompatyczna muzyka, brakowało mi tylko żeby trząsł się fotel, a na głowę sypał tynk. Wtedy byłbym w pełni usatysfakcjonowany.

Aby podsumować ten zbyt długi wywód. Transformers 3, czy też Transformers: Dark of the Moon to widowisko. Audiowizualna orgia, w której nie ma za grosz sensu, a scenopis równie dobrze mógłby nie istnieć. Warto zobaczyć na dużym ekranie i nie starać się myśleć, bo próba zrozumienia zamysłów twórców wywołuje ból głowy. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że ta część jest dużo lepsza od dwójki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: