Paul


Przyznam, że na premierę filmu Paul czekałem z wypiekami na twarzy. Czekałem, czekałem i w Polsce się nie doczekałem, ale na szczęście Amazon ma już zwierzaka w swej ofercie. Nowa produkcja, w której ponownie można zobaczyć duet Simon Pegg i Nick Frost to przyjemna, lekko wulgarna, komedyjka na sobotni wieczór. Niestety do geniuszu Shaun of the Dead czy fenomenalnego Hot fuzz się nie umywa.

Jestem fanem Simona Pegga. Shaun of the Dead i Hot fuzz to jedne z moich ulubionych filmów, a serial Spaced nieodmiennie wywołuje u mnie spazmy śmiechu. Dlatego Paul był na liście filmów, które muszę obejrzeć. Muszę przyznać, że otrzymałem przyzwoite widowisko, które momentami jest naprawdę zabawne, ale humor wyraźnie został ścięty pod masowego amerykańskiego widza.

Historia jest banalna. Dwóch brytyjskich nerdów (Pegg i Frost) wyrusza do San Diego na Comic Con. Ta chyba największa na świecie impreza dla miłośników komiksów i wszelkiej fantastyki, to mekka zwariowanych fanatyków. Nasi bohaterowie nie odstają od tła. Po wspaniałej imprezie ruszają w podróż po najsłynniejszych miejscach, w których miało lądować UFO. I wszystko byłoby cudownie, gdyby nie fakt, że nagle na ich drodze pojawia się prawdziwy ufok o imieniu Paul.

Paul jest ogólnie sympatycznym gościem. Obecnie ma już trochę dość zamknięcia na Ziemi i chciałby wrócić do domu, ale rząd USA nie specjalnie pali się do pomocy w tym przedsięwzięciu. Dlatego nasz kosmita ucieka i zwraca się o pomoc do pierwszych napotkanych osób – w tym wypadku naszych nerdów. Wysoce sarkastyczny, złośliwy i rubaszny na granicy wulgarności (a często i poza nią) ufok potrafi urzec swą bezpośredniością. Paradoksalnie wygenerowany komputerowo bohater ma w sobie więcej życia niż cała reszta postaci.

Jak już wspominałem mam wrażenie, że typowy dla Pegga i Frosta humor został tutaj mocno utemperowany. Film roi się od dowcipów, niestety w większości zrozumiałych dla zagorzałych miłośników fantastyki (ze szczególnym uwzględnieniem Gwiezdnych Wojen). Niestety szału nie ma i brakuje temu wszystkiemu tej cudownej finezji, którą miało Hot fuzz.

Reżysersko film również nie przedstawia się rewelacyjnie. Chwilami brakuje mu dynamiki, a wygłupy Pegga i spółki nie są wstanie tego uratować. Dodatkowo reżyseria nie pomaga w zrozumieniu głównego wątku fabularnego, który sprawia wrażenie doszytego na siłę tła dla serii gagów.

Czy to wszystko oznacza, że Paul jest filmem złym? Zdecydowanie nie, bo bawiłem się przy nim całkiem nieźle. Niestety po obrazie z Simonem Peggiem i Nickiem Frostem oczekiwałem znacznie więcej. Moje malkontenctwo jest zatem wynikiem wygórowanych oczekiwań, a nie niskiego poziomu produkcji. Paul zasługuje na spojrzenie, ale nie wyróżnia się na tle konkurencji.

One Response to Paul

  1. Znowu się zgadzam. Film nie jest zły, bawiłem się na nim dobrze, jednak wiele mu brakuje do Wysypu i Hot Fuzz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: