Terry Pratchett – W północ się odzieję


Jestem wielkim miłośnikiem cyklu Świat Dysku Terry’ego Pratchetta. Dlatego dość szybko uzupełniłem swoją kolekcję o najnowszą (38.) część serii zatytułowaną W północ się odzieję. To ponowna wyprawa w świat młodej czarownicy Tiffany Obolałej. Niestety książka przyniosła mi rozczarowanie.

Obserwując ewolucję Świata Dysku można było zauważyć, że Pratchett przeszedł od składania zestawu gagów w mniej lub bardziej spójną historię, do ubierania określonych z góry fabuł w prześmiewcze szatki. Mam jednak wrażenie, że W północ się odzieję posunęła się za daleko w stronę fabuły, do tego chwilami bardzo ciężkiego kalibru. Nie tego oczekuję po powieści ze Świata Dysku.

Głównym motywem powieści jest walka Tiffany z potworną inkarnacją najsłynniejszego łowcy czarownic w historii. Jego duchowa postać przenika cały Świat Dysku napełniając umysły ludzi nienawiścią do czarownic. Bezpośrednia bliskość potwora prowadzi do wybuchu zamieszek, a jego nienawiść jest namacalna na tyle, że wrażliwe umysły odbierają ją jako skręcający wnętrzności smród. Brzmi mrocznie? A to jeszcze nie koniec.

Pierwsze sceny w książce pokazują nam Tiffany, gdy stara się nie dopuścić do linczu na wyrodnym ojcu, który pobił własną córkę do tego stopnia, że straciła noszone w brzuchu dziecko. To naprawdę jest ciężki kaliber. Rozumiem, że Pratchett próbuje, udanie zresztą, przekazać pewne nauki moralne, ale do diabła – to uderzenie jest zdecydowanie za mocne. W rezultacie zniesmaczyło mnie to na tyle, że odebrało mi przyjemność z czytania.

Oczywiście w powieści z Tiffany nie mogło zabraknąć Nac Mac Feegli. Małe stworki obdarzone szkockim temperamentem i góralskim akcentem (brawurowa praca Piotra W. Cholewy) wprowadzają do powieści tak bardzo potrzebny uśmiech. Tych małych drani nie da się po prostu nie lubić. To jedne z najniezwyklejszych i zapadających w pamięć tworów Pratchetta. Bez nich ta opowieść byłaby jeszcze bardziej ponura i smutna.

Mam więc mocno mieszane uczucia wobec tej części cyklu. Z jednej otrzymaliśmy ciężką historię, a z drugiej jest to ciągle Świat Dysku z jego szalonymi pomysłami i barwnym humorem. Niestety ten pierwszy element dość skutecznie przysłonił mi całą resztę i w rezultacie W północ się odzieję uważam za najsłabszą część serii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: