Fantastyka – Wydanie Specjalne 1/2011


Znalazłem wreszcie chwilę czasu, aby przeczytać pierwszy tegoroczny numer  periodyku Fantastyka – Wydanie Specjalne. Cztery składające się na numer opowiadania prezentują całkiem przyzwoity poziom, choć nie wszystkie trafiły w moje gusta. Spójrzmy zatem szybko na cztery kąski, które wybrali dla nas redaktorzy pisma.

Na pierwszy ogień idzie opowiadanie Seksbomba autorstwa Zbigniewa Wojnarowskiego. Osadzone w okupacyjnej Warszawie stanowi ciekawą wycieczkę w głąb szalejącego umysłu, choć oczywiście czy główny bohater szaleje, czy też nie pozostaje kwestią sporną. Podobało mi się oddanie realiów okupacji, zarysowanie postaci i wszystkie wątki nadprzyrodzone. Niestety zakończenie kompletnie nie pasuje do budowanej od początku wizji i psuje odbiór opowieści. Generalnie wrażenie jest jednak pozytywne.

Kolejna opowieść i mój osobisty numer jeden tego numeru to historia Krzysztofa Stelmarczyka zatytułowana Wilk, Fuks i Nalewajek: odrobina szczęścia. Autor wziął na warsztat Hamleta i postanowił pokazać go w trochę innym świetle. Ta swoista parodia, wierna jednak treści oryginału, budzi zachwyt rozmachem i konsekwencją wizji, a poza tym jest niewymuszenie zabawna. Jedynym mankamentem może być pewna chaotyczność w zapisie dialogów, która czasem prowadzi do zastanowienia, kto w zasadzie wypowiada dane słowa. Tak czy inaczej zabawa jest przednia.

Później przychodzi czas na Ich cyberbarokowy sen, którego autorem jest Piotr Witold Lech. Ta opowieść podobała mi się zdecydowanie najmniej. O ile wizja zarządzania życiem po śmierci jest bardzo ciekawa, o tyle zastosowana przez autora maniera opisu krakowskich miejsc odrzuca mnie na kilometr. Zdaję sobie sprawę, że to zabieg w pewien sposób konieczny, ale historyczne babranie się w detalach jest czymś, czego unikałem jak ognia w pracy przewodnika. Ten tryb włącza się tylko wtedy, gdy chce się zmęczyć słuchaczy i mieć chwilę spokoju. Na plus opowieści można zaliczyć to, że jest spójna i konsekwentnie poprowadzona.

Zakończenie numeru to import opowiadania Olgi Gromyko. Biedny, biedny Kościej to kolejna podbarwiona ironią wariacja na temat klasycznych baśni rosyjskich. Ponownie opowiadanie tej autorki wywołało u mnie chęć odświeżenia sobie klasycznych legen i podań naszych wschodnich sąsiadów. Kościeja świetnie się czyta. To czysta przyjemność.

W sumie otrzymałem bardzo przyzwoity zestaw historii, z których przynajmniej dwie trafiły w moje gusta – bardzo dobry wynik.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: