Gra o Tron – odcinek 6 „A Golden Crown”


Szósty odcinek Gry o Tron okazał się mniej dynamicznym od poprzednika. Nie oznacza to jednak, że A Golden Crown był przez to gorszy. Po raz kolejny wszystko było na swoim miejscu i zagrało tak jak powinno. W zasadzie każda ze scen niosła olbrzymi ładunek emocjonalny i nie pozwalała oderwać oczu od ekranu.

Tym razem na pierwszy plan powróciła Daenerys Targaryen. Rytuał pożerania surowego końskiego serca, który miał zagwarantować jej dziecku władzę, przeszedł pomyślnie i wyglądał dokładnie tak jak powinien – był krwawy i widać było, że nie jest to bułka z masełkiem dla młodej ciężarnej kobiety. Wyszła z niego tylko silniejsza i widać to było w każdym ruchu i geście. Tak to powinno wyglądać.

Drugą, a zarazem kulminacyjną sceną tego odcinka, w której występowali Targaryenowie był smutny koniec Viserysa. W końcu dostał to czego chciał – złotą koronę. I tak, wiem, że złoto (temperatura topnienia 1064,18 °C) raczej nie rozpuści się w brązowym garnuszku zawieszonym nad ogniskiem, bo prędzej roztopi się ten ostatni.

Po raz kolejny jestem zachwycony scenami „nauki tańca” Aryi. Syrio jest absolutnie genialny pokazując młodej adeptce sztuki walki, jak odegnać smutki i na czym naprawdę należy się skupić. To naprawdę wartościowe momenty, do tego świetnie zagrane. Zresztą w odcinku nie brakuje dobrej gry aktorskiej. Znów bryluje Peter Dinklage jako Tyrion Lannister. Uzupełnieniem jego sztuki jest pojedynek, w którym Bronn zostaje czempionem Tyriona. Nie jestem specem od scen walki, ale wyraźnie widać było różnice w stylu jej prowadzenia. Z jednej ciężkozbrojny rycerz, a z drugiej walczący nieczysto, lekkozbrojny rębajło. Zakończenie pojedynku też nie jest zaskoczeniem.

Podobały mi się też sceny z Nedem Starkiem, który wbrew zaleceniom króla postanowił kontynuować rozpoczętą przez żonę wendettę przeciw Lannisterom. Natomiast scena polowania wydała mi się dziwna. Czterech chłopa włóczy się po lesie, z czego jeden w pełnej zbroi. No nie wyglądało to dobrze, choć oczywiście było tylko tłem do ważnej i doskonale poprowadzonej rozmowy.

Jakie mam zatem wrażenia po tym odcinku Gry o Tron? Jak najbardziej pozytywne, to jeden z najlepszych seriali, które oglądam i jeden z tych, które na pewno będę chciał mieć w wersji DVD/Blu Ray.

One Response to Gra o Tron – odcinek 6 „A Golden Crown”

  1. Pingback: Zima w telewizji nadeszła* « Blog Rafała Glapiaka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: