Stargate: Universe – seria 2, ocinek 20 „Gauntlet”


To już jest koniec, nie ma już nic. Tak najkrócej można podsumować ostatni odcinek Stargate: Universe. Złe rozplanowanie akcentów i historii w pierwszym sezonie położyło rokujący serial i trwającą piętnaście lat eskapadę Stargate przez ekrany telewizorów. Wnioski wyciągnięto zbyt późno, a fanom pozostało tylko obejrzeć pozostałe epizody serii drugiej, które pokazały, jak mógłby wyglądać ten serial, gdyby go lepiej przemyślano. Ale przynajmniej udało się zaprezentować naprawdę dobre zakończenie.

Fabuła Gauntlet skupia się na dalszym poszukiwaniu sposobu ominięcia złośliwych dron, które zagrażają egzystencji załogi Destiny. Okazuje się, że przebrzydłe mechaniczne twory zaczaiły się we wszystkich miejscach, które załoga statku mogła wykorzystać do zaopatrzenia. Pojawił się zatem desperacki plan, aby przebić się przez blokadę. Oczywiście nie wszystko poszło po myśli bohaterów. Dość powiedzieć, że zrodziło to potrzebę jeszcze bardziej desperackiego (w zasadzie to samobójczo-szalonego) planu.

Eli wykoncypował, że można polecieć do drugiej galaktyki, aby uciec przed dronami. Sęk w tym, że taka podróż potrwa przynajmniej trzy lata, a zapasów na statku wystarczy na maksimum miesiąc. Na szczęście są komory hibernacyjne, w których można rzeczoną podróż przeczekać licząc, że na mecie czeka bezpieczna przystań. Z braku lepszych pomysłów załoga decyduje się na ten krok. Oczywiście pojawiają się pewne komplikacje, ale prawie wszystkie problemy udaje się rozwiązać.

Mamy też kilka wzruszających scen pożegnań, które funkcjonują na dwóch poziomach – narracji i ukłonu do widzów. Szczególnie wymowne są ostatnie sekwencje, gdy samotny Eli (ostatnia komora hibernacyjna jest uszkodzona i możliwe, że chłopak będzie się musiał poświęcić dla dobra wszystkich) gasi światła na statku i wpatruje się z zachwytem na panoramę z galerii widokowej. Potem statek odlatuje w czarną pustkę kosmosu.

To naprawdę jedno ze zgrabniejszych zakończeń, jakie można było zgotować tej serii. Uniknięto szybkiego znalezienia planety nadającej się do zamieszkania, nagłego rozwiązania wszystkich problemów czy w końcu wybicia całej załogi i zniszczenia statku. Wykorzystano wariant, z którego elegancją ciężko polemizować. Gdyby kiedyś temat Stargate powrócił będzie łatwo go kontynuować.

Piętnaście lat minęło. Jak jeden dzień. Żegnaj Stargate.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: