Doctor Who – seria 6, odcinek 3 „The Curse of the Black Spot”


Trzeci odcinek szóstej serii Doctor Who nosi tytuł The Curse of the Black Spot. Tym razem Amy, Rory i Doctor trafiają na piracki statek w XVII wieku. Ten tkwi w strefie ciszy morskiej, a jego załogę porywa po kolei piękna Syrena. Tym razem za scenariusz odpowiada Stephen Thompson (pisał też jeden z odcinków Sherlocka). Mam piekielnie mieszane uczucia co do tego odcinka.

Zacznijmy od tego, że nie ma żadnego powodu, dla którego bohaterowie mieliby znaleźć się na tym statku. Zwłaszcza nie po tym, gdy tak wiele zagadek pozostało bez odpowiedzi po dwóch pierwszych odcinkach. Wydawać by się mogło, że Amy i Rory spróbują chociaż  trochę pokierować poczynaniami Doctora, a tymczasem ich podróż sprawia wrażenie kompletnie chaotycznej. Co prawda Doctor wspomina coś o wychwyceniu sygnału SOS od jakiegoś statku, ale jest to marne wytłumaczenie.

Choć w odcinku relatywnie niewiele się dzieje, to od początku miałem wrażenie chaosu. Pewne zagadki wyjaśniane są na zasadzie deus ex machina, co raczej nie zdarzało się w seriach Russella T. Daviesa. Z jednej strony jest za szybko, a z drugiej za wolno. Choć oczywiście główny pomysł jest naprawdę zacny, a głęboki humanitaryzm opowieści poruszający.

Zastanawia mnie też, skąd Amy ma umiejętności walki szpadą. Zachowuje się niczym Jack Sparrow, a ja za diabła nie mogę sobie przypomnieć, skąd niby miałaby to umieć. Już prędzej podejrzewałbym o to Rory’ego, ale jego rola została w tym odcinku zredukowana do poziomu błazenady – a szkoda, bo to postać z olbrzymim potencjałem. Zaznaczę jednak, że Amy w roli piratki jest rozkoszna. W mojej opinii to najsmakowitsza towarzyszka Doctora od powrotu serialu w 2005 roku.

W odcinku pojawia się też po raz kolejny tajemnicza kobieta i dziwny wizjer w miejscu, gdzie nie powinno go być. To wątek, na którego wyjaśnienie przyjdzie nam jeszcze poczekać, być może nawet do końca całej serii, a nie tylko do początku czerwca.

W rezultacie jestem trochę rozczarowany tym odcinkiem. Jest po prostu niepoukładany, a zbyt wiele rzeczy dzieje się, bo się dzieje, bez żadnej sensownej przyczyny. Miejmy nadzieję, że za tydzień będzie lepiej, w końcu za scenariusz odpowiada nie kto inny, jak Neil Gaiman. Jeśli dodamy do tego, że epizod nosi tytuł The Doctor’s Wife, możemy spodziewać  się absolutnie wszystkiego.

One Response to Doctor Who – seria 6, odcinek 3 „The Curse of the Black Spot”

  1. bayes pisze:

    Tradycyjny zapychacz. Oby niezbyt często.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: