Gra o Tron – odcinek 3 „Lord Snow”


Lord Snow to trzeci odcinek Gry o Tron. Ciągle jestem zachwycony tym serialem, choć widzę pewną tendencję, która może odstraszyć widzów niezaznajomionych z powieścią. Kolejna część tej rozbudowanej sagi przyniosła też jedną z najlepszych dotychczasowych scen, której nie powstydziłby się żaden film. Idealne wyważenie gry aktorskiej, pracy kamery, udźwiękowienia stworzyło z niej małe arcydzieło. O tym jednak później.

Serialowa Gra o Tron ma ten sam problem co książka. Rozkręca się bardzo powoli. Dlatego uważam, że ciężko będzie jej przyciągnąć i utrzymać nowych widzów. Jeżeli ktoś nie zostanie złapany na początku, to prawdopodobnie nie zostanie wiernym fanem. Przed kolejnym odcinkiem postaram się też zebrać dane statystyczne, które albo potwierdzą moją tezę, albo (czego życzę twórcom) obalą ją z kretesem.

Przyjrzyjmy się jednak samej treści trzeciego odcinka. Co zagrało, a co zazgrzytało? Z jakiegoś powodu brakło mi majestatycznego wjazdu do stolicy. Przez ucięcie planu nie czuło się, że jest to wielkie miasto. Rozbestwiłem się pewnie wielkimi panoramami, które serwują olbrzymie produkcje, ale i tak tego brakuje. Podobnie, jak w scenie spoglądania za Mur. Jest niedosyt, choć zdaję sobie sprawę, że to nie scenerie, a postaci i wydarzenia są głównym motorem napędowym tej opowieści.

I pod tym względem serialowi niczego nie brakuje. Aktorzy wyraźnie się rozkręcają, a scenarzyści stają na głowie, aby nie pogubić najważniejszych wątków i nie utknąć w tych, które z powodzeniem można pominąć. Pozostaję utwierdzony w przekonaniu, że Peter Dinklage jest najwyrazistszą gwiazdą serialu, ale to może się jeszcze zmienić.

Przejdźmy jednak do, moim zdaniem, najlepszego elementu trzeciego odcinka Gry o Tron. Mowa tu o ostatniej scenie, w której Arya uczy się „tańca”. Naprawdę wszystko tutaj zagrało jak należy. Fascynacja dziewczyny, charyzmatyczność i wyjątkowość nauczyciela, a także  drobne smaczki. Stojący w drzwiach Ned Stark (Sean Bean), który najpierw z radością, a potem z pewnym przerażeniem obserwuje nauki córki. I wraz z jego zmianą nastroju wchodzące dodatkowe elementy dźwiękowe. Choć ćwiczenia odbywają się z użyciem drewnianych mieczy, to my zaczynamy słyszeć brzęk stali i odgłosy cięcia kruchego ludzkiego ciała. Kompozycja tych wszystkich elementów powoduje, że włosy stają człowiekowi dęba. To majstersztyk reżyserii i aktorstwa, godny najwyższego uznania. Takie elementy czynią tę produkcję wybitną – oby było ich więcej.

To w zasadzie tyle wrażeń z nowego odcinka. Wydaje mi się, że każdy miłośnik dobrego kina powinien się zapoznać z Grą o Tron. A już w wakacje na księgarskie półki trafi kolejny tom powieści – chyba nie wytrzymam i zamówię go zza granicy, nie czekając na polskie tłumaczenie (to zawsze mogę nabyć później).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: