The Last Lovecraft: Relic of Cthulhu – bluźniercza kupa z otchłani


Twórczość Lovecrafta charakteryzuje się tym, że jest praktycznie nieprzekładalna na język kina. A może i jest przekładalna, ale nie w sposób, w jaki czynią to przeróżni tFórcy. Nieliczne dobre filmy toną w zalewie bezładnych bluźnierczych i omszałych okropności. Na tym tle bryluje jedna z najnowszych produkcji – The Last Lovecraft: Relic of Cthulhu. Za scenariusz i reżyserię tego, nie bójmy się tego słowa, szlamowatego gówna, odpowiadają Tom Knockle, Devin McGinn oraz Henry Saine.

Gdyby nie starł się już na proszek, Lovecraft przewracałby się w swej trumnie i tłukł wysmukłą czaszką o wieko. Na szczęście, jako ateista, wiedział, że po śmierci czekają na niego jedynie robaki i słodkie zapomnienie. Z tego też powodu raczej nie pozna w przyszłym życiu profanacji, jaką jest The Last Lovecraft: Relic of Cthulhu. Ja niestety zostałem zgwałcony mentalnie przez ten obraz jałowości mózgowej, połączonej z totalną indolencją aktorów, przy których polskie tuzy ekranu świecą niczym słońce na tle księżyce.

Próbuję znaleźć metodę, aby w delikatny sposób streścić scenariusz tego nieopisywalnego koszmaru, ale obawiam się, że muszę czytelnikom zafundować strzał z dwururki prosto w nieosłoniętą twarz. Dwóch troglodytów o obliczach nieskażonych głębszą myślą, mieszkających i pracujących razem, dowiaduje się niespodziewanie, że jeden z nich jest ostatnim żyjącym spadkobiercą Lovecrafta. Jeff i Charlie muszą wyruszyć na pełną niebezpieczeństw wyprawę, aby przewieźć relikt Cthulhu w bezpieczne miejsce. Jeśli tego nie uczynią świat pogrąży się w chaosie, a Wielki Przedwieczny wyrwie się z drzemki.

Na drodze naszych, pożal się Yog-Sothoth, bohaterów stanie Gwiezdny Pomiot Cthulhu. Ten wygląda jak średniej postury kulturysta z jadowicie czerwoną mackowatą maską na twarzy. Do tego nosi gustowną koszulkę z jednorożcem wyposażonym w dwa uzi. Jest super silny, super odporny i ogólnie super zły. Wspomaga go banda nawiedzonych Istot z Głębin w różnych stopniach przemiany. Ze względu na poczytalność czytelników nie opiszę, jak wyglądają. Powiem tylko, że jak O JA PIER#$^@.

Jedyną osobą, która może pomóc debilom w debilnym zadaniu jest Kapitan Olaf. Ten były wilk morki zaszył się pośrodku pustyni, aby umknąć przed Istotami z Głębin. Do tego hoduje w swoim wozie campingowym porwaną kiedyś Istotę z Głębin. Do drużyny dołączy jeszcze spec od mitologii Lovecrafta, który jest przykładem na to jak w Ameryce wyglądają fanatyczni miłośnicy tego pisarza. Spasiony kretyn, mieszkający z dziadkami, którego rozrywką jest tłuczenie kolegów gumowymi mackami.

Z założenia film jest komediowym horrorem. Sęk w tym, że nie broni się ani jako horror, ani jako komedia. Gumowe kostiumy, kamienne (bo drewniane to zbytni komplement) aktorstwo i scenariusz, który powinien zostać poddany eutanazji razem z jego twórcami, wypalają komórki mózgowe szybciej niż mieszanka denaturatu z paliwem lotniczym. Poziom dialogów… no w zasadzie nie ma żadnego poziomu. Jest dno, dwa kilometry szlamu i potem dialogi z The Last Lovecraft. Humor kloaczny to przy nich wyrafinowane rozmowy przy herbatce z angielską królową.

Gdzieś w tym wszystkim jest też muzyka, nie odstająca poziomem od reszty produkcji. Efekty specjalne zrywają klepki z parkietu. Dość powiedzieć, że kręcone na konwentach fantasy amatorskie filmy są pod względem wizualiów przy The Last Lovecraft niczym Avatar.

The Last Lovecraft: Relic of Cthulhu należy do tych filmów, które obejrzałem, abyś Ty drogi czytelniku nie musiał nigdy tego robić. Nawet zagorzali fani twórczości pisarza z Providence odpadają. A myślałem, że po gejowskim Cthulhu nie może być już gorzej. Dziękuję twórcom za wyprowadzenie mnie z błędu. Idę wyszorować oczy spirytusem.

4 Responses to The Last Lovecraft: Relic of Cthulhu – bluźniercza kupa z otchłani

  1. Tomo pisze:

    Aż dziw, że wytrwałeś do końca…

  2. Pingback: Your Highness « Recenzje z pogranicza

  3. Brian pisze:

    Dzięki. Przekonałeś mnie. Ściągam😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: