Nowe oblicze Holmesa


Na Sherlocka trafiłem w zasadzie przez przypadek. Był to jednak przypadek zdecydowanie szczęśliwy, a przynajmniej taką mam nadzieję po obejrzeniu pierwszego odcinka. Do serialu skłoniła mnie nie tyle ciekawość, jak przeniesiono przygody słynnego detektywa do XXI wieku, ale nazwisko jednego ze scenarzystów. Steven Moffat to dla mnie synonim pokręconych pomysłów i niebanalnych przesłań. Odcinki Doctor Who sygnowane jego nazwiskiem spowodowały, że mogę oglądać w ciemno wszystko co stworzy. Zgodnie z oczekiwaniami nie spotkał mnie zawód.

Próba przeniesienia przygód Sherlocka Holmesa do współczesnych realiów wydawała się dość karkołomna. W końcu detektyw dżentelmen wydaje się niedopasowany do współczesnej, nie oszukujmy się – dość wulgarnej – rzeczywistości. Jednak Moffat pokazuje, że jest to jak najbardziej możliwe. Wynika to również z brytyjskiej specyfiki – takie przenosiny nie miałyby po prostu sensu w wersji zamerykanizowanej.

Recenzenci Sherlocka podkreślają, że ma w sobie wyrafinowanie serii Spooks (równie doskonałe dzieło, o którym na pewno napiszę jeszcze nie raz) z pastiszem Doctor Who. Jest w tym wiele racji, choć gdyby ograniczyć się tylko do takich porównań zrobilibyśmy serialowi straszliwą krzywdę. Nowy Holmes broni się sam i to na każdym możliwym poziomie.

Na pierwszy plan wysuwa się nietuzinkowy scenariusz, w którym przedstawiono pierwsze spotkanie Watsona i Holmesa. Narodziny ich przyjaźni i pierwsza wspólna sprawa splatają się z licznymi wątkami pobocznymi tworząc wysmakowaną całość, w bardzo brytyjskim duchu. Do tego dochodzą cudowne wręcz dialogi.

Gra aktorska to również majstersztyk. Co prawda powinienem już być przyzwyczajony, że w angielskich serialach raczej nie ma złych aktorów, to jednak ciągle jestem zaskakiwany ich poziomem i naturalnością wejścia w kreowane role. Watson i Holmes są genialni, ale i dalsze postaci potrafią rozłożyć na łopatki. Pani Hudson (tłumacząca, że trawkę ma na ból biodra), inspektor Lestrade, Mycroft Holmes oraz pierwszy antagonista to mistrzostwo ról drugoplanowych.

Niesamowita jest też realizacja. Pokazanie sposobu myślenia Holmesa jest absolutnie genialne. Szybkie i dynamiczne ujęcia przeplatają się z powolnymi, w których pojawia się miejsce na rozbudowany dialog. W zasadzie nie ma tam zbędnych elementów. Uzupełnia ją sympatyczna, może lekko pompatyczna muzyka.

Jedyne co mi nie pasuje to „oszukana” Baker Street. Jednak rozumiem, że nie można było umieścić akcji pod autentycznym adresem (dobudowanym zresztą specjalnie, aby zakląć rzeczywistość i urzeczywistnić bohatera Conan Doyla). Współczesna Baker Street to dość szeroka i ruchliwa arteria miejska, a pod adresem 221B mieści się muzeum Sherlocka Holmesa. Stąd konieczność wybrania innej lokalizacji.

Mam nadzieję, że drugi i trzeci odcinek (na razie nakręcono tylko tyle) utrzymają podobny poziom. W sumie stanowią 4,5 godziny rozrywki. Na brytyjskim Amazon można kupić DVD z serialem za 7 funtów – to naprawdę godziwa cena.

4 Responses to Nowe oblicze Holmesa

  1. slay pisze:

    Przekonałeś mnie i sprawdzę ten serial.

  2. selenim pisze:

    Koniecznie podziel się wrażeniami.

  3. misia pisze:

    Odcinek powinien nosić tytuł: „Pokaż mi swój telefon a powiem Ci kim jesteś”🙂

    A., bardzo dziękuję za polecenie serialu, będziemy oglądać.
    Mój M. również zachwycony, a Jego mało co zachwyca😉

    Pozwolę sobie „podać dalej”.

    • selenim pisze:

      To super. Polecam się na przyszłość w kwestii polecania. Na pewno jeszcze wykopię jakieś interesujące seriale.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: