Gra o Tron – odcinek 1 – tak to się powinno robić


Stało się. Wczoraj miała miejsce oczekiwana niecierpliwie przez wielu premiera pierwszego odcinka serialu Gra o Tron. Ekranizacja potężnej i wielowątkowej powieści George’a R. R. Martina budziła wiele emocji, a pewnie od wczoraj budzi ich jeszcze więcej. Czy Twórcom udało się przenieść opowieść na mały ekran, czy też polegli z kretesem?

Przyznam, że przyjąłem odcinek dość bezkrytycznie. Przede wszystkim od dawna znałem obsadę i oswoiłem się z myślą, kto wciela się role moich ulubionych bohaterów. Sean Bean to jeden z moich ulubionych aktorów, więc tu nie było akurat żadnych zgrzytów. Ale i reszta aktorów z grubsza odpowiada moim wyobrażeniom wyniesionym z lektury (fakt, że miało to miejsce już dawno temu).

Podoba mi się w zasadzie wszystko. Scenografia, muzyka, aktorstwo i scenariusz. Twórcy pokazali, że ten świat nie jest cukierkowy. Seks i przemoc towarzyszą bohaterom na każdym kroku, nie ma delikatnego odjazdu kamery na powałę w kluczowych momentach. O to chodziło!

Oczywiście drugie spojrzenie nie jest już tak łaskawe. Zdaję sobie bowiem sprawę, że pewne wątki ulegną spłyceniu i nie każdy bohater będzie miał czas zaistnieć na ekranie. Tak jest w przypadku dzieci Neda Starka, z których w pierwszym odcinku zauważyliśmy może dwoje. Jednak ich czas jeszcze nadejdzie.

Twórcom serialu udało się wymusić na mnie tę samą reakcję, którą miałem podczas lektury pierwszego tomu powieści. Kulminacyjna scena pierwszego odcinka powoduje, że mam ochotę rzucić czymś w ścianę. Gdy czytałem książkę, to ona znalazła się na rzeczonej ścianie – a przecież staram się szanować zadrukowany papier. Jeśli idzie zatem o oddanie atmosfery powieści – udało się znakomicie.

O ile jestem spokojny o reakcje fanów, bo bez względu na marudzenie i kręcenie nosem będą oglądać, a potem kupią DVD, Blu-Ray i co tam jeszcze w ręce wpadnie, o tyle z widzami przypadkowymi sprawa ma się gorzej. Powolne tempo narracji, wymuszone ilością bohaterów i wątków, nie każdemu przypadnie do gustu. Może się okazać, że po zaspokojeniu pierwszej ciekawości nie siądą już do drugiego odcinka. Co prawda HBO udowodniło już kilkukrotnie, że potrafi przyciągnąć nietuzinkowymi serialami, ale czy tym razem się udało? Przekonamy się już niedługo. Tymczasem z niecierpliwością czekam na drugi odcinek.

One Response to Gra o Tron – odcinek 1 – tak to się powinno robić

  1. Pingback: Zima w telewizji nadeszła* « Blog Rafała Glapiaka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: